• Wpisów:5
  • Średnio co: 279 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 13:34
  • Licznik odwiedzin:1 222 / 1678 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pojawia się nieznajomy w kapturze na głowie, załatwia pijaka jak bohater z amerykańskich komiksów. Jestem roztrzęsiona i zdziwiona na jego widok. Nie no jeszcze brakuje tu świra udającego bohatera. Szczerze mówiąc chcę mu podziękować i się zbliżam w jego stronę, aż nagle zza roku pojawia się Aśka.
- No, od czego ma się telefon?!, Pyta się mnie zdenerwowana, ale i roześmiana zarazem.
Ja rozglądam się za bohaterem, tak go nazwie, bohater, ale nigdzie go nie ma, wyparował, odpowiadam jej, że ona ma ładowarkę, a bateria mi padła. - Aha, no spoko odpowiada, - Boże chodź stad, jakiś pijak leży na ziemi. - Emm heh noo widzę, chcę jej powiedzieć prawdę, ale rozpowiedziałaby reszcie, a mi się naprawdę nie chce słuchać ich pytań o tym czy wszystko ze mną ok. - Co ty tu robisz? Pytam się bardzo zdziwiona jej obecnością. Ona z uśmiechem na twarzy odpowiada, że spodziewała się mnie tutaj, ale zmieniliśmy pub, bo w tym podobno będzie dzisiaj kilku nieprzyjemnych osób.
- Aha no rozumiem, odpowiadam jej z lekkim uśmiechem i ruszamy dalej.
- Słuchaj, kto do mnie dzwonił?, Bo jedyne, co usłyszałam przed padnięciem baterii to dzwonek.
- No zgadnij!
- Ymm nie wiem? W myślach od razu wpadł mi K, ale chciałam przywalić głupią i usłyszeć to od niej.
- Piotrek! Krzyknęła rozweselona.
- I to miało mnie tak zdziwić? Odpowiedziałam patrząc się na nią jak na wariatkę.
- Oj żartuję, rozchmurz się, opijamy nowy rok szkoły, wiesz nowy rok nowe możliwości.

Ja czuję w środku, że będę miała kilka sekretów do rozwiązania, jak nie z K to jeszcze ten cały bohater. Próbuję o tym wszystkim zapomnieć i zbliżam się do paczki, kurczę wszyscy na mnie czekają.

- Siema rodzinko!, Krzyknęłam rozweselona na ich widok. Cała paczka w komplecie, więc idziemy w stronę drugiego klubu. Po drodze widzę, że jedzie K za kierownica. Czyżby miał prawo jazdy. Włączył swoja muzykę na całe głośniki i jedzie z jakąś dziewczyną obok, chyba jego nowa. Lansuje się jakby chciał na kimś zrobić wrażenie, sam był jednym wielkim wrażenie, no w końcu dla mnie, w jakimś stopniu. Po gadaniu w swoich myślach pytam się Aśki.
- Nie mów mi tylko, że K jedzie w stronę „Last Night”, pytam się lekko załamana.
- No chyba tak, a co, będziesz się czuć niezręcznie jak będzie w tym samym klubie?, Odpowiada mi Aśka z zdziwioną miną.
- Nie, nie, no co ty, my to już przeszłość, odwracam głowę w przeciwna stronę i powtarzam sobie że my to tylko przeszłość.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 

Na zegarku pojawia się dwudziesta, dobra muszę zacząć się szykować, przy okazji zastanawiam się, kto dzwonił i po co. Rozmyślając nad tym zaglądam do szafy i próbuje złączyć jakiś fajny zestaw. Długo mi to nie zajmuje, jakoś szybko się decyduje na jeden strój. Po pół godziny ubrana i uczesana schodzę na dół i mówię do ojczyma, że wychodzę na miasto. On oczywiście się pyta czy może mnie podwiesić, no cóż jak chce to niech mnie podwiezie, chociaż zaoszczędzę na bilecie. Tak, więc wychodzę na dwór i niespodziewanie wydaje mi się, że kogoś widzę, jakieś dziesięć metrów od domu. Niepewna pytam się ojczyma: - Krystian, wydaje mi się czy ktoś tam stoi i się na nas patrzy?
- Nie, wydaje Ci się!, Nikogo tam nie ma. Pewna tego, że kogoś widziałam odpowiadam …
- Dla mnie tam ktoś był, nie mogło mi się to przywidzieć. Krystian się śmieje i odpowiada, że nie zdarzyłam dojechać do pubu, a już zachowuję się jak pijana. Patrzę na niego i pokręcam głową. Odwracam się w stronę szyby i w myślach mówię sobie, że wiem, że kogoś tam widziałam, ktoś tam stał. W chwili, w której wyjeżdżamy z podwórka przyglądam się temu miejscu, ale nikogo nie ma, ani tam, ani w pobliżu. Odwracam się i nie myślę już o tym, pożyczam telefon ojczyma i wybijam numer siostry, tylko jej znam oprócz swojego. Ona oczywiście nie odbiera, z pewnością jest już w pubie z resztą. Oddaję telefon i z nadzieją próbuję włączyć swój, może jakoś magicznie bateria jeszcze nie jest do końca rozładowana. Bez zmian, bateria jak rozładowała była tak rozładowana jest. Mija kilka minut i jesteśmy już na miejscu, żegnam się z ojczymem i mówię mu, że dalej już pójdę sama. Tak, więc wysiadam z samochodu i mu macham, on mi odmac***e i odjeżdża. Do pubu mam kawałeczek tak, więc szybko jestem na miejscu. Wchodzę do środka, ale nikogo tam z mojej ekipy nie ma, dziwne! Przecież jestem na czas … a nie! Autobusem byłabym na czas, ale przecież samochodem jest szybciej!. No nic wychodzę z pubu i decyduje się zaczekać na dworze, może nie długo będą. Nie mija dużo czasu a już jakiś pijak mnie zaczepia, jest pijany i śmierdzący. Ruszam na przód i nic do niego nie mówię, ale on przyspiesza. W tamtej sekundzie przestraszyłam się i o mało, co nie zaczęłam biec, aż tu nagle …
  • awatar tlen95: zajrzyjcie do mnie też zaczynam :) tlen95.pinger.pl
  • awatar Wenigitaa: fajnee:P
  • awatar Stokrootka xD: Mega blog. xDD Masz naprawdę wielki talent. =) Ps. Jak masz ochotę wbijaj do mnie (jak możesz pozostaw po sobie ślad)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

No nic, idę dalej. Obok mnie przeróżni ludzie, nieznajome twarze i te znajome, dużo znajomych. Rozglądam się i szukam kogoś, nikogo specjalnego, ale mam jakąś nadzieje, że kogoś zobaczę. Dyrektor w tym czasie przemawia tą swoją przemowę i pieprzy o tym jak miło mu powitać nowy rok szkolny. Ja w tym czasie padam z nudów i tak mija jakieś trzydzieści minut i wszyscy uczniowie przechodzą do swoich nowych klas. Szkoła nawet ładna, zadbana i nowoczesna. I klasie zapoznaje się z nowymi uczniami i tymi starymi z podstawówki, kto by pomyślał, że znowu się spotkamy.
Cały czas siedzi mi w głowie K, zobaczyłam go po tylu latach, a on tylko bardziej wyprzystojniał.
I tak mija pierwszy dzień szkoły, Aśka mnie szturcha i mówi, że już wracamy do domu. Jestem trochę nie obecna, sama to czuję, ale żegnam się z klasa i wychodzę ze szkoły. Nagle podbiega do mnie Piotrek i mówi, że szykują małą imprezkę, a że to jest piątek to pasuje idealnie. Wypad do klubu na kilka piw, żaden problem. Tak, więc mówię im, że się widzimy na miejscu i biegnę na przystanek sama, bo siostra poszła na miasto spotkać się z chłopakiem. Autobus jedzie, uff zdarzyłam!, wchodzę do środka, odpalam muzyczkę i się wyłączyłam na te dziesięć minut. Zanim się obejrzę już jestem na miejscu. Zamyślona wysiadam z autobusu i idę do domu, tam czeka mnie wizyta kuzyna z córka, siedzę z Mają i się wygłupiam, telefon w tym czasie dzwoni z pięć razy. Wstaje i chcę oddzwonić, bo odebrać już nie zdarzyłam. Cholera! Bateria mi padła, a ładowarkę ma Aśka! Dobra mniejsza z tym, na pewno Piotrek chciał się zapytać czy będę na bank.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Wchodzę do autobusu, czuje, że te całe motylki w brzuchu zaraz dojdą mi do gardła. Odwracam się do siostry i pytam czy mam buraka na twarzy, ona zdziwiona odpowiada, że nie a dlaczego miałabym mieć. Próbuję dać jej znak oczami, że K tam siedzi, wyglądam przy tym jak wariatka, a ona na dodatek nic nie rozumie. Kierowca patrzy się na mnie tymi przemęczonymi oczami i pyta czy wsiadam czy będę stać przy tym wejściu, szybo kładę bilet miesięczny i się odwracam do siostry Boże! No z tyłu-szepcze. I wtedy nagle dociera do niej, o kim jest mowa. Idziemy dalej, szukamy wolnego miejsce dla dwojga, dobra jest, siadamy. Nie odwracam się do niego, ale widzę przez odbicie szyby, że on mnie rozpoznał, pamięta. Autobus jedzie już z dziesięć minut. On dalej w nim siedzi, zastanawiam się, dokąd się wybiera tak wcześnie, ale zanim zdarzyłam o tym pomyśleć, dojechaliśmy do przystanku szkolnego. Wysiadam i się rozglądam, ciekawa okolica i nawet szkołę stąd widać. Całkowicie pochłonięta widokiem nowej szkoły idę w jej stronę. Nagle, niespodziewanie zza pleców słyszę, że ktoś krzyczy Patrycja! Patrycja!, Marszczę czoło i się zastanawiam czy to mnie, przecież nikt mnie tu nie zna. Odwracam się i nie dowierzam, to on, czyżby chciał się pogodzić?, Zagadać?, Umówić do kina?, Wyznać mi miłość? Mam tyle myśli, że nawet nie słyszę, co do mnie mówi. Patrycja, twój bilet! Co? Pytam się zdziwiona, jaki bilet? No twój!, Aaa dzięki! Odpowiedziałam rozczarowanym, ale sztucznie wesołym głosem – Wzięłam bilet i poszłam dalej. Gdy się odwróciłam do niego zauważyłam, że idzie w powrotną stronę, w tamtą, z której jechaliśmy. Nie rozmyślałam dużo nad tym, bo musiałam się spieszyć na rozpoczęcie, ale bardzo mnie to zdziwiło.
 

 

Rozdział I
"Sierpień"

Jest 06:30, świetnie! mam tylko godzinę żeby się wyrobić. Wstaje szybko z łózka i próbuję wrócić do szkolnego sprintu, wakacje się już skończyły i zegarek znowu się włączył. Co ja na siebie założę? Przecież muszę jakoś wyglądać, to nowa szkoła, nowi ludzie. Otwieram szafę i pełna nadziei że w oczy wbije mi się cudowny outfit na dzisiejsze rozpoczęcie roku szkolnego, rozczarowuje się niesamowicie. Boże! jak ja się w tej szkole pokażę? Stojąc i modląc się do szafy, widzę że zegarek przyśpieszył, no nie wierze! tak szybko zleciało te piętnaście minut? Wybiegam z pokoju i lecę do łazienki i WC, muszę się jakoś doprowadzić do ładu. Świerza, umalowana wracam do pokoju i biorę te najszybciej najlepiej wybrane ciuchy. Dobra jestem gotowa! - krzyknęłam do siostry, którą oczywiście będzie w tej samej szkole co ja.
Zbieramy się i lecimy na autobus, włosy mi wieja po całej twarzy i się przyklejają do ust, nosz k***a! wiedziałam żeby się nie malować ta pomadką. Nagle widzę autobus, a tam znajoma twarz, no pięknie, tylko nie on!